14 maja 2013

Problemy życia codziennego Cz. 5 Prostytucja, kłopoty aprowizacyjne, organizacja pracy


Kolejnym istotnym problemem społecznych (dla niektórych może bardziej odpowiednim określenie byłoby forma spędzania wolnego czasu) była prostytucja. W powojennej Polsce władzę nie przejmowały się zbytnio tym procederem. Sytuacja uległą zmianie wraz z nastaniem komunizmu w Polsce. Od 1945 do 1952 roku prowadzono rejestracje sanitarną prostytutek. Zajmowały się tym najpierw specjalne komitety doradcze do walki z prostytucją działające przy radach narodowych. Później zastąpiły ich utworzone specjalne sekcje MO do walki z nierządem. Te wyspecjalizowane komórki do walki z prostytucją zakończyły działalność w 1952 roku. Uznano bowiem, że prostytucja jako przeżytek kapitalizmu umrze śmiercią naturalną.

Sytuacja znów zaczęła się zmieniać po roku 1956. Wizyty cudzoziemców, nowo powstałe lokale gastronomiczne z nocną działalnością rozrywkową, wszystko to na nowo sprzyjało rozwojowi prostytucji. Zmienił się jednak jej charakter. Zmniejszyła się liczba prostytutek typu „dworcowego”, na rzecz pracujących w lokalach nocnych. Kolejny przełom następuje właśnie w latach 70. Rozwój miast, otwarcie granic wszystko to miało wpływ na rozwój prostytucji. Myślę, iż można stwierdzić, iż środkowy okres PRL-u jest czasem wyspecjalizowania się nowego zawodu, jakim niestety stała się prostytucja. W czasach Gomułki panie trudniące się tym procederem przenieśli swą działalność z ulicy w lokale, co zmieniło charakter pracy z doraźnej na stałą. W latach 70. z kolei rozwój tego procederu przyczyniło się do tego, iż z prostytucji można było się utrzymać. Prostytutki stać było wówczas na kupno samochodu, mieszkania. Zakładały konta dewizowe. Skoro mogły sobie na to pozwolić, nie mogły narzekać na brak klientów. Zatem wynika z tego, iż w latach 70. mężczyźni musieli coraz częściej korzystać z tego typu usług.

Kolejnym problemem, z którym musieli sobie radzić mieszkańcy naszego kraju w interesującym nas okresie były kłopoty aprowizacyjne. Brakowało w sklepach mięsa, wędlin, jaj, mebli, obuwia oraz sprzętu elektrotechnicznego. Mieszkańcy mniejszych miast i wsi byli szczególnie dyskryminowani, jeśli chodzi o zaopatrzenie w mięso. Stałym elementem peerelowskiej codzienności były narzekania na organizacje handlu i pracę personelu sklepów. Szczególnie krytykowano sytuację w wiejskich sklepach, gdzie asortyment był skromny, a sprzedawcy opryskliwi. Konsumenci narzekali na ukryte windowanie cen. Proceder ten polegał na wycofywaniu ze sprzedaży tańszych artykułów i zastępowaniu ich miejsce nowymi, lecz nie zawsze lepszymi. Czasami po prostu zmieniano nazwę towaru lub tylko etykietę. Rosły też ceny owoców, warzyw, mebli i stali. Rolnicy skarżyli się na brak maszyn i urządzeń oraz nieopłacalność produkcji rolnej spowodowanej niskimi cenami skupu. Zwracali też uwagę na opieszałe załatwianie spraw przez urzędy administracji państwowej. Szczególnie narzekano na stwarzane przez administracje utrudnienia w przekazywaniu gospodarstw za rentę.

Powodem do niezadowolenia była też zła organizacja pracy. Często dochodziło do tego, że praca była przerywana z powodu niedostarczenia materiałów od kooperantów. Prace więc trzeba było wykonać w godzinach nadliczbowych. Pracownicy narzekali, że ich zarobki są niższe przez nieudolność kierowników i całej administracji. Robotnicy skarżyli się na złe warunki socjalne w zakładach pracy, a nawet brak podstawowych urządzeń sanitarnych. Dochodziło też do zatargów pomiędzy robotnikami a dyrekcją. Było to spowodowane złym zachowaniem się osób na kierowniczych stanowiskach. Libacje na terenie zakładu pracy były na porządku dziennym. Można też było dopatrzyć się nieprawidłowości i malwersacji przy podziale premii i nagród. Często podstawowym kryterium były prywatne, a nawet rodzinne więzi pomiędzy osobami decydującymi o przyznaniu nagród i premii a nagrodzonymi. Sygnalizowano również niesprawiedliwe rozdzielanie urlopów. Pracowników raziło też wykorzystywanie samochodów służbowych do celów prywatnych. Czasami dochodziło do prawdziwych patologii w zakładach pracy. Bywały przypadki, że niektórzy pracownicy byli wpisani tylko na listę płac, a nie pracowali w zakładzie w ogóle. A pobierali takie samo uposażenie jak ci, co pracują.

Możemy, zatem stwierdzić, że społeczeństwo epoki gierkowskiej musiało zmagać się z takimi problemami, jakim i dzisiejsze społeczeństwo musi stawić czoła. Problemy takie jak alkoholizm, narkomania, kradzieże, korupcja, nie mówiąc już o kłopocie, jakim jest wybudowanie własnego domu to problemy, które występują dziś, i zapewne nie prędką z naszego świata. Oczywiście pewne rzeczy się zmieniły. Poprawiła się sytuacja związana z higieną osobistą, zniknął problem braku w zaopatrzeniu. Dziś towarów jest masa, nie ma więc problemu ze zdobyciem żywności czy innych produktów, ale pojawia się nowy problem już współczesności. Towaru jest za dużo i nie ma kto go kupić. Zatem znika jeden problem, ale w jego miejscu pojawia się kolejny. Jeśli brać pod uwagę tę czynniki to słuszna wydaje się teza, że historia zatacza koło (tzw. cykliczna koncepcja czasu) i pewne elementy pozostają niezmienne. Zatem idąc tym tropem można stwierdzić, że każde społeczeństwo w sumie musi sprostać tym samym problemom, niezależnie od tego czy żyjemy w latach 70. XX wieku, czy XXI wieku.

Bibliografia
Księga listów PRL-u cz. 3: 1971-1980, oprac. G. Sołtysiak, Warszawa 2005.
Suszka P., Miłość na sprzedaż. O prostytucji w Poznaniu lat ostatnich, „Kronika miasta Poznania”, R:1-4, 1993,
Z ksiąg skarg i zażaleń, (w:) Absurdy PRL-u, oprac. M. Rychlewski, Poznań 2006.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli komentujesz jako anonim, proszę podaj imię lub nick, żebym wiedział jak mam się do Ciebie zwracać.